Moja motywacja data publikacji: 2010-01-06, autor wpisu: Bartek Mitka
Kiedy zasiadałem do pisania tego artykułu, za oknem padał piękny, rzęsisty śnieg, który klimatycznie pokrył choinki, jakie mam na balkonie. W radiu leciała jedna z moich ulubionych stacji, grająca muzykę akurat w sam raz do takiej pogody - słowem idealny klimat do napisania tego artykułu.
Wcześniej myślałem, że siądę, napiszę co wiem o motywacji, przedstawiając ogólnie jej rodzaje, pochodzenie etc. i wszystko będzie „fajnie i kolorowo”. Ale zaczynając pisać ten artykuł zdałem sobie sprawę z tego, że tak naprawdę wszystkie te informacje czytający ten tekst (a jestem pewien, że właśnie takim jesteś Drogi czytelniku), znajdzie czy to w Internecie, czy w literaturze naukowej, której z każdym dniem przybywa.
Dlatego też postanowiłem nie pisać tego, co sobie pierwotnie założyłem. Postanowiłem napisać coś całkowicie od siebie, coś co doskonale znam, ponieważ kiedyś, dawno temu, właśnie to, o czym teraz piszę, spowodowało w moim życiu duże zmiany - przez naprawdę duże „D”.
Czy zastanowiłeś się kiedyś Drogi czytelniku czym jest motywacja? Wiem doskonale, że zdajesz sobie sprawę z tego, iż kiedy czegoś chcesz i to coś w końcu zdobędziesz to powiesz, że właśnie motywacja jest czynnikiem, który pozwolił osiągnąć cel. Inni dodają, że motywacja jest wewnętrznym stanem organizmu, który cechuje określona postawa; której docelowym efektem jest wyzwolenie podjęcia i podtrzymania działania, prowadzącego do celu.
I wszystko się zgadza, ponieważ, mówiąc bardzo ogólnie, motywacja jest dokładnie tym, o czym piszesz w tych kilku wersach powyżej (Ty, Drogi czytelniku), poprzez moją skromną osobę. Ale już mniej osób wie, że nazwa motywacja pochodzi od łacińskiego słowa „movere”, które oznacza „poruszać się”. Z tego można wywnioskować, że motywacja jest pewną aktywnością, działaniem.
Wyróżnia się różne rodzaje motywacji…ale zaraz zaraz, dlaczego mi nie przerywasz Drogi czytelniku, przecież miałem o tym nie pisać! Wybacz, ale moja motywacja w tej chwili była kierowana przez tzw. automatyzm, o którym może napiszę kiedy indziej, albo o którym, może Tobie samemu uda się znaleźć informacje w obszernej literaturze o motywacji.
Wracamy zatem do meritum treści.
Pozwoliłem sobie stworzyć (piszę, że pozwoliłem sobie stworzyć, gdyż przeglądając wiele podręczników traktujących o motywacji nie natknąłem się ściśle na takie rozróżnienie rodzajów motywacji) na potrzeby tego artykułu pojęcie „motywacji negatywnej”, czyli motywacji wywołanej z obawy przed czymś. Innymi słowy motywacja ta pojawia się u człowieka wtedy, kiedy działanie jakie podejmuje jest efektem obawy przed czymś negatywnym dla niego, jest chęcią pozbycia się czegoś negatywnego, czy wreszcie działanie takiej osoby powstaje wtedy, kiedy chcemy uciec przed kimś lub czymś negatywnym w naszym zyciu.
Przedstawiając Tobie „motywacje negatywną”, pragnę także zaznaczyć, że istnieje motywacja będąca jej przeciwieństwem, czyli tzw. „motywacja pozytywna”, która występuje w momencie, kiedy podejmujemy działanie w celu zdobycia, osiągnięcia czy posiadania czegoś, co nas w danej chwili interesuje.
Obie przedstawione „motywacje” starają się udowodnić swoją wyższość jednej nad drugą. Wiele osób sądzi i nie bez podstawy, że motywacja „do” („motywacja pozytywna”) jest silniejsza od motywacji „od” („motywacji negatywnej”), choćby z tego powodu, że osiąganie celów przez ludzi polega głównie na pierwszej z wymienionych.
Dlaczego piszę, że w większości? Ponieważ niekiedy zachowania ludzkie prowadzące do osiągnięcia jakiegoś celu nie są powodowane chęcią bezpośredniego zdobycia czegoś, lecz pragnieniem ucieczki od czegoś, co w efekcie ma nam dać dopiero określony cel, który często w tym przypadku jest nieświadomy. W fachowej literaturze można się zetknąć z pojęciami dążenia i unikania, które moim zdaniem można śmiało porównać do opisywanej tutaj „motywacji pozytywnej” (w przypadku dążenia) i „motywacji negatywnej” (w przypadku unikania).
Dlaczego o tym w ogóle pisze? Powody są dwa:
- pierwszy jest taki, że moim zdaniem ludzie są w stanie więcej zrobić, aby pozbyć się czegoś, co ma dla nich wymiar jednoznacznie negatywny, podkreślam tutaj, że jest to moje subiektywne zdanie;
- drugi powód jest taki, że sam kiedyś doświadczyłem w swoim życiu dużej zmiany (pamiętaj, że na początku tego tekstu dodałem, że była to zmiana przez naprawdę duże „D”) i po latach, kiedy zacząłem interesować się motywacją, przyczynami działań ludzkich stwierdziłem, że właśnie „motywacja negatywna” determinowała decyzje, które zmieniły moje życie.
No dobrze, ale możesz powiedzieć Drogi czytelniku, że jesteś w tej chwili na etapie swojego życia, kiedy chcesz coś zrobić, tylko nie masz pomysłu jak, lecz wiesz na pewno, że nie chcesz specjalnie „upadać”, aby poprzez „motywację negatywną” w końcu zmusić się do działania.
Zatem czemu ma służyć lektura tego tekstu? Piszę ten tekst po to, abyś Drogi czytelniku wiedział, że moim zdaniem ogół ludzi niejako oczekuje na pogorszenie sytuacji w życiu i dopiero, gdy doświadczają negatywnego stanu, w którym przecież nikt nie chce trwać, podejmują określone działanie w celu jego redukcji.
Zatem jeśli ludzie, którzy tak robią, często nie zdając sobie z tego zupełnie sprawy, zaczną zdawać sobie z tego sprawę (np. poprzez lekturę tego artykułu), zaczną postępować zgodnie z „motywacją pozytywną” (z działaniami „do” czegoś), bo nie da się ukryć, że jest to lepsza, bezpieczniejsza motywacja, aniżeli ta, o której traktuje ten artykuł. Jednak lepsza czy bezpieczniejsza nie oznacza wcale, że bardziej skuteczna – niestety.
Co robić, aby jednak nie „nurkować w głąb swojego pesymizmu”…?
No cóż, metod jest wiele. Można rzec, że tylu, ilu „mędrców” od motywacji, tyle metod, ale jako autor tego tekstu mam dla Ciebie następującą radę: poprzez powtarzalność musisz się nauczyć, że aby realizować cele, najpierw musisz je w swoim życiu wyznaczyć.
Cele to podstawa wszystkiego. Kiedy wyznaczysz sobie cel we właściwy sposób, to perspektywa jego realizacji będzie dla Ciebie największą motywacją, stąd musi to być zrobione poprawnie (to bardzo istotne).
Muszę także powiedzieć, że kiedyś, kiedy sam zostałem zmobilizowany do działania, właśnie chcąc uciec od ….powiedzmy życia, w którym tkwiłem, nie miałem w ogóle celów - tych świadomych. Nieświadomie natomiast moim celem była ucieczka. Mnie się wtedy udało, lecz kosztowało mnie to bardzo wiele wysiłku i uwierz mi - wysiłek fizyczny był tu najmniej istotny.
Dopiąłem swego, bo pierwszą rzecz, jaką zrobiłem po „wspięciu się na pierwszy stopień schodków” było postanowienie, czego tak naprawdę chcę (pojawiły się w moim życiu po raz pierwszy cele, a miałem wtedy 22 lata!). Były to cele, do których postanowiłem dążyć – nastąpiła tutaj „motywacja pozytywna” ). Wiem też, z obserwacji ludzi, którzy ze mną podejmowali podobne próby, że nie wszystkim udało się odbić z dna, wielu niestety tam zostało.
Dlatego nie czekaj, aż coś negatywnego pobudzi Cię do działania. Pamiętaj, że nie każdy ma siłę, aby się stamtąd podnieść. Z drugiej strony nie zapominaj, że warto korzystać z rad osób, które tam już były i które wiedzą „z czym się to coś je”. Wyznacz sobie cele już teraz, pomyśl czego pragniesz i zacznij od celów małych, poprzez średnie, osiągać te duże.
Żeby wejść na szczyt schodów zawsze należy najpierw wejść na schodek nr 1 i poprzez kolejne cele…znaczy schodki, wejść na samą górę – wiesz co mam na myśli?
Tego Ci życzę …



.jpg)

Podstawy bezpiecznego e-biznesu
Warsztaty Active Image-Biznesowy wizerunek-aktywność-rozwój osobisty
Zapraszamy do Hotelu APIS*** w Krakowie!